wsh.net.pl

Wyższa Szkoła Handlowa – studiuj razem z nami

Czy warto iść na studia – wady i zalety różnych kierunków

Decyzja o studiach nie jest dziś oczywistością. Wysokie czesne, inflacja, szybkie ścieżki wejścia do IT i presja na szybki zarobek sprawiają, że pytanie „czy w ogóle warto iść na studia – a jeśli tak, to na jakie?” staje się realnym dylematem, a nie formalnością po maturze. Problem nie dotyczy wyłącznie samego faktu studiowania, ale także wyboru kierunku, który może wzmocnić lub całkowicie zniwelować sens tej inwestycji.

Problem: studia jako inwestycja z niepewnym zwrotem

Studia przez lata traktowano jak domyślny krok po maturze. Obecnie coraz częściej pojawia się myślenie w kategoriach inwestycji: poświęca się 3–5 lat życia, potencjalne zarobki, energię i pieniądze, w zamian oczekując lepszej pozycji na rynku pracy, wyższych zarobków i rozwoju intelektualnego.

Problem polega na tym, że:

  • rynek pracy jest bardziej zmienny niż 15–20 lat temu,
  • wiele zawodów nie wymaga już formalnego dyplomu, a raczej konkretnych umiejętności,
  • kierunki studiów różnią się dramatycznie, jeśli chodzi o stopę zwrotu z zainwestowanego czasu.

Jednocześnie studia to coś więcej niż kurs zawodowy: dają sieć kontaktów, zmianę środowiska, rozwój sposobu myślenia. Pytanie nie brzmi już „czy studia są dobre/złe”, ale raczej: dla kogo, na jakich warunkach i na jakim kierunku mają sens.

Kluczowe czynniki wpływające na sens studiowania

Ocena, czy warto iść na studia, zależy od kilku grup czynników, które działają razem, a nie osobno.

Ekonomiczny bilans: koszt alternatywny i realne perspektywy

Podstawowym, choć rzadko świadomie liczonym elementem jest koszt alternatywny. Przez 3–5 lat można:

  • pracować na pełen etat i zdobywać doświadczenie,
  • budować portfolio / firmę / markę osobistą,
  • robić krótkie, praktyczne kursy dopasowane do rynku.

Decyzja o studiach oznacza rezygnację z części tych możliwości albo opóźnienie ich w czasie. Dochodzi do tego bezpośredni koszt: czesne, wynajem mieszkania w innym mieście, transport. W wielu branżach (np. część IT, marketing internetowy, grafika) osoba, która zamiast studiów od razu wejdzie na rynek, po 5 latach może mieć realnie wyższe zarobki i bogatsze portfolio niż świeży absolwent.

Z drugiej strony są dziedziny, gdzie brak dyplomu zamyka drzwi: medycyna, prawo, psychologia kliniczna, część inżynierii. W tych obszarach studia są nie tyle „opłacalne”, ile obowiązkowe, jeśli celem jest wykonywanie zawodu regulowanego.

Pozazawodowe korzyści i ryzyko „przedłużonej adolescencji”

Studia to również silny bodziec rozwojowy. Zmiana miasta, środowiska, konfrontacja z innymi stylami myślenia, pierwszy kontakt z samodzielnością – to elementy, których nie da się w pełni zastąpić kursami online. Szczególnie kierunki wymagające dużo czytania i dyskutowania (filozofia, socjologia, kulturoznawstwo) potrafią mocno rozwinąć umiejętność krytycznego myślenia i argumentacji.

Z drugiej strony istnieje ryzyko studiów jako formy odroczenia dorosłości: wybór kierunku „żeby coś robić”, przeciąganie sesji, brak konsekwentnego budowania doświadczenia zawodowego. W takiej konfiguracji dyplom po pięciu latach bywa mało wart, a jednocześnie opóźnia start na rynku pracy.

Silną różnicę robi nie sam fakt studiowania, ale to, czy w trakcie studiów równolegle budowane są konkretne kompetencje i doświadczenie poza murami uczelni.

Wady i zalety różnych typów kierunków

Największe różnice w sensowności studiów pojawiają się między typami kierunków, nie między „konkretnymi uczelniami”. Dobór profilu ma często większy wpływ na przyszłość niż wybór miasta.

Kierunki techniczne i ścisłe

Informatyka, automatyka, elektronika, budownictwo, matematyka stosowana – te kierunki zwykle postrzegane są jako „bezpieczne”. Rzeczywiście, w wielu krajach absolwenci kierunków technicznych mają statystycznie wyższe zarobki i łatwiejszy start. W Polsce widać to szczególnie mocno w IT i części inżynierii.

Studia techniczne wzmacniają twarde kompetencje: rozwiązywanie złożonych problemów, pracę z abstrakcją, rozumienie systemów. Wadą bywa jednak rozminięcie z praktyką: przestarzałe technologie, zbyt teoretyczne programy, mały kontakt z realnymi projektami. W IT często bardziej liczy się portfolio i doświadczenie niż sam dyplom – choć w korporacjach brak formalnego wykształcenia bywa barierą przy awansach menedżerskich.

Warto zauważyć, że kierunki ścisłe są wymagające czasowo i intelektualnie. Osoba, która traktuje studia jako „przedłużenie liceum”, może szybko się zderzyć ze ścianą. Z kolei dla osób o analitycznym myśleniu, lubiących konkrety i modele, są to studia o najwyższym potencjale zwrotu.

Kierunki społeczne i humanistyczne

Socjologia, psychologia, politologia, filologia, filozofia – tu dyskusja jest najbardziej gorąca. Krytycy mówią o „fabrykach bezrobotnych”, obrońcy – o kierunkach kształcących elastyczność intelektualną i umiejętność pracy z ludźmi.

Problem nie leży w samych kierunkach, ale w zderzeniu masowości z brakiem konkretu. Jeśli na roku są setki osób, program jest mocno teoretyczny, a student nie robi nic poza zaliczaniem, to faktyczne szanse na atrakcyjną pracę są niewielkie. Tytuł „magistra kulturoznawstwa” bez doświadczenia, portfolio i kompetencji dodatkowych rzadko ma realną wartość rynkową.

Z drugiej strony te same kierunki, połączone z aktywnością poza uczelnią – wolontariatem, stażami, projektami NGO, kursami marketingu, UX, HR – mogą dawać dobrze skrojony profil „miękko-twardy”. Humanistyczne myślenie plus konkretna specjalizacja (np. badania UX, content marketing, research) bywa cenione w firmach.

Kierunki medyczne, prawnicze i inne regulowane

Medycyna, stomatologia, farmacja, prawo, część kierunków inżynierskich związanych z bezpieczeństwem – tu studia są w zasadzie warunkiem dostępu do zawodu. W tych dziedzinach alternatywy w postaci kursów czy bootcampów po prostu nie istnieją.

Wadą jest ogromny koszt czasu i energii. Studia medyczne to maraton, który przez wiele lat utrudnia równoległe aktywności zawodowe. Prawo również wymaga dodatkowo aplikacji, co wydłuża drogę do pełnej samodzielności. Z punktu widzenia finansów, opłacalność jest długoterminowa: pierwsze lata po studiach nie muszą oznaczać wysokich zarobków, dopiero później widać wyraźną przewagę dochodową nad średnią.

Jeśli jednak istnieje silna motywacja i świadomość realiów (dyżury, wypalenie, odpowiedzialność), te kierunki oferują jedne z najbardziej stabilnych i przewidywalnych ścieżek kariery.

Konsekwencje różnych wyborów ścieżki po maturze

Nie chodzi tylko o dylemat „studia vs brak studiów”, ale również o moment i sposób wejścia w tę ścieżkę.

Studia od razu po maturze vs. przerwa (gap year)

Bezpośredni start na studiach bywa korzystny dla osób, które mają jasno określony cel (np. medycyna, politechnika) albo bardzo lubią strukturę nauki. Zysk: płynność edukacji, brak „rozjechania się” z trybem uczenia się, możliwość szybszego wejścia w zawód regulowany.

Przerwa po maturze może być sensowna, jeśli służy czemuś konkretnemu: pracy, wyjazdowi, intensywnemu testowaniu różnych dziedzin. Daje czas na sprawdzenie, czy np. programowanie, grafika, fotografia, praca z dziećmi rzeczywiście pasują, zanim padnie decyzja o pięcioletnim zobowiązaniu.

Ryzykiem gap year jest zamiana w czas dryfowania: dorywcze prace bez planu, brak rozwoju kompetencji, narastające poczucie „zostawania w tyle” względem rówieśników. W takiej sytuacji późniejsze wejście na studia bywa trudniejsze psychicznie i organizacyjnie.

Przerwanie studiów i zmiana kierunku

Coraz bardziej normalne staje się porzucenie kierunku po 1–2 latach. Z zewnątrz bywa to oceniane jako „zmarnowany czas”, w praktyce często jest to koszt lepszego dopasowania. Poznanie od środka, jak naprawdę wygląda prawo, medycyna czy inżynieria środowiska, bywa jedyną drogą do świadomej korekty.

Problemem jest brak refleksji: powtarzanie tego samego błędu (kolejne przypadkowe kierunki), szukanie „idealnych studiów, gdzie będzie ciekawie i łatwo”, zamiast konfrontacji z tym, co naprawdę interesuje i jakie umiejętności warto rozwijać.

Jak podejmować decyzję: praktyczne kryteria wyboru

Zamiast pytać ogólnie „czy warto iść na studia?”, lepiej zadać kilka konkretnych pytań, które porządkują decyzję.

  1. Czy wymarzony (albo choćby wstępnie rozważany) zawód wymaga dyplomu?
    Jeśli celem jest praca lekarza, adwokata, psychologa klinicznego, architekta – studia są koniecznością. Jeśli chodzi o IT, marketing, sprzedaż, projektowanie – są opcją, nie obowiązkiem.
  2. Jak wygląda bilans: czas – pieniądze – doświadczenie?
    Warto chłodno oszacować: ile lat zajmą studia, czy będzie możliwość pracy w trakcie, jakie są realne zarobki w pierwszych 3–5 latach po studiach na danym kierunku (nie „średnie krajowe”, tylko dane z branży, raporty płacowe, rozmowy z ludźmi z zawodu).
  3. Czy program danego kierunku przekłada się na praktyczne kompetencje?
    Dobrą praktyką jest przejrzenie sylabusów, listy przedmiotów, popytanie starszych roczników. Jeśli 80% to teoria bez kontaktu z narzędziami używanymi w branży, sensownym krokiem może być uzupełnienie studiów kursami albo wybranie innej uczelni.
  4. Czy istnieje plan równoległego budowania doświadczenia?
    Największe różnice między absolwentami powstają nie na egzaminach, ale w czasie wolnym: praktyki, projekty, koła naukowe, działalność w organizacjach. Studia bez tego komponentu często dają tylko „papier”.
  5. Na ile decyzja wynika z własnych preferencji, a na ile z presji otoczenia?
    Rodzina, znajomi, ranking uczelni – to silne bodźce. Ostatecznie jednak konsekwencje codziennej pracy w danym zawodzie ponosi jedna osoba. Warto świadomie oddzielić cudze oczekiwania od własnych motywacji.

Ostatecznie odpowiedź na pytanie „czy warto iść na studia?” jest różna dla przyszłego lekarza, przyszłej badaczki UX, osoby marzącej o własnym startupie i kogoś, kto po prostu „lubi się uczyć”. Punkt ciężkości przesuwa się od ogólnego prestiżu dyplomu w stronę konkretnej kombinacji: kierunek – tryb studiowania – aktywność poza uczelnią – sytuacja życiowa. To ta kombinacja, a nie sam fakt studiowania, decyduje o tym, czy studia okażą się inwestycją, czy drogim i długim epizodem bez większych skutków w biografii.

Warto przeczytać