Co miesiąc w wyszukiwarce wpisywane jest kilkaset razy hasło „latarni czy latarnii”. W korespondencji służbowej, mailach od nauczycieli czy w postach w mediach społecznościowych forma z podwójnym „i” pojawia się zaskakująco często. Dla pojedynczej osoby kończy się to nie tylko czerwoną falą podkreśleń w edytorze, ale też pewnym wstydem – błąd jest prosty, a jednak uporczywy. W praktyce oznacza to, że spór o jedną literę potrafi zepsuć wrażenie z całego tekstu, także u osób dopiero uczących się polszczyzny jako języka obcego. Poniżej w prosty sposób wyjaśniono, która forma jest poprawna, skąd biorą się wątpliwości i jak raz na zawsze je zamknąć.
„Latarni” czy „latarnii” – która forma jest poprawna?
Na początek bez kręcenia:
Poprawna forma to wyłącznie „latarni”, a zapis „latarnii” jest błędny w każdym użyciu.
Dotyczy to wszystkich przypadków, w których pojawia się problem z tym słowem:
- nie ma latarni (dopełniacz liczby pojedynczej),
- przy latarni (miejscownik liczby pojedynczej),
- o latarni (miejscownik),
- nie ma żadnych latarni (dopełniacz liczby mnogiej).
W każdym z tych przypadków używa się formy z jednym „i”. Jeśli w tekście pojawi się „latarnii”, jest to prosty, szkolny błąd ortograficzny.
Zawsze: latarni. Nigdy: latarnii.
Dlaczego „latarnii” wydaje się poprawne?
Zapis „latarnii” nie wziął się znikąd. Jest efektem kilku naturalnych skojarzeń, które na pierwszy rzut oka wydają się logiczne.
Po pierwsze, w wymowie słyszalne jest wydłużenie głoski [i], szczególnie w szybszym mówieniu. Ucho podpowiada wtedy: skoro słychać długie „i”, to może trzeba je zdublować. To jednak pułapka – polska pisownia nie oznacza długości głoski przez podwajanie liter.
Po drugie, wielu osobom w pamięć wpadają wyrazy typu „linia – linii”, „mania – manii”, „fobia – fobii”. Skoro tam jest podwójne „i”, powstaje wrażenie, że podobnie powinno być w „latarni”. Tymczasem to zupełnie inny typ wyrazu i inny model odmiany.
Po trzecie, część uczących się polszczyzny (zwłaszcza obcokrajowców) próbuje tworzyć jedną „superregułę”: „kiedy słowo kończy się na -nia, w przypadkach zależnych będzie -nii”. Taka uniwersalna zasada po prostu nie istnieje.
Odmiana rzeczownika „latarnia” – jak to działa krok po kroku
„Latarnia” to zwykły, pospolity rzeczownik rodzaju żeńskiego, zakończony na -arnia. Podobnie odmieniają się m.in. „piekarnia”, „czytelnia” (tu inaczej zapis, ale podobny schemat), „drukarnia”. Warto rozłożyć „latarnię” na części, bo to ułatwia zapamiętanie pisowni.
Przypadki liczby pojedynczej
W liczbie pojedynczej odmiana wygląda następująco (bez tabelki, po prostu „jak się mówi”):
- Mianownik: ta latarnia
- Dopełniacz: nie ma latarni
- Celownik: przyglądam się latarni
- Biernik: widzę latarnię
- Narzędnik: z latarnią
- Miejscownik: przy / o latarni
- Wołacz: o latarniu (używane rzadko)
Warto zwrócić uwagę: wszystkie formy z jednym „i”, tam gdzie ono w ogóle występuje. Nigdzie nie tworzy się „-nii”.
Liczba mnoga – więcej latarni, żadnej latarnii
W liczbie mnogiej wiele osób gubi się jeszcze łatwiej, bo do gry wchodzą końcówki -e i -i. Tutaj też wszystko jest jednak prostsze, niż wygląda:
- Mianownik: te latarnie
- Dopełniacz: nie ma żadnych latarni
- Celownik: przyglądam się latarniom
- Biernik: widzę latarnie
- Narzędnik: z latarniami
- Miejscownik: przy / o latarniach
Znów – w żadnym miejscu nie ma formy „latarnii”. Jeden raz „i” w środku, potem normalna końcówka fleksyjna: -e, -om, -ami, -ach.
Prosta reguła: -ni czy -nii? „Latarnia” kontra „linia”
Problem z „latarnią” dobrze widać, kiedy postawi się obok niej parę „linia – linii”. Tu właśnie pojawia się podwójne „i”, ale z zupełnie innego powodu niż się zwykle sądzi.
Dwa typy słów na „-nia”
W praktyce przydaje się rozróżnienie dwóch grup rzeczowników zakończonych na -nia / -nia (lub podobnych):
- wyrazy typu latarnia, czytelnia, piekarnia, spowiednia,
- wyrazy typu mania, linia, chemia, fobia.
W pierwszej grupie mamy zwykłe polskie rzeczowniki, które w odmianie zachowują się „normalnie”: temat wyrazu to „latarn-”, „piekarn-”, „czytelni-” itp., do którego dokleja się różne końcówki. W efekcie powstają formy: „nie ma latarni”, „w piekarni”, „o czytelni”. Jedno „i” wystarcza.
Druga grupa to wyrazy najczęściej pochodzenia obcego, gdzie w temacie wyrazu występuje już głoska [i]. Dlatego w odmianie pojawia się sekwencja dwóch „i” po sobie: temat + końcówka.
Dla porównania:
- „linia” – temat: „lini-”, dopełniacz: „linii” (lini- + -i),
- „fobia” – temat: „fobi-”, dopełniacz: „fobii” (fobi- + -i),
- „mania” – temat: „mani-”, dopełniacz: „manii” (mani- + -i).
Stąd w tych wyrazach bierze się zapis z podwójnym „i”. To nie jest „widzimisię” ortografii, tylko logiczny efekt budowy wyrazu.
Jak to zastosować do „latarni”?
W „latarni” temat wyrazu kończy się na -arn-, a nie na -i. Formę „latarni” tworzy się tak:
latarn- + -i = latarni
Nie ma tu miejsca na drugie „i”, bo w samym temacie ono w ogóle nie występuje. Dlatego forma „latarnii” jest nieuzasadniona z punktu widzenia budowy wyrazu.
Dla uczących się polskiego (jako języka ojczystego lub obcego) praktyczna zasada jest taka:
- jeśli w temacie wyrazu występuje „i” (linia, chemia, mania) – w odmianie pojawi się „ii”;
- jeśli w temacie nie ma „i” (latarnia, piekarnia, czytelnia) – w odmianie będzie tylko jedno „i”.
Powiązanie z nauką języków obcych
Na pierwszy rzut oka spór „latarni czy latarnii” wygląda jak drobiazg gramatyczny z polskiego. W praktyce świetnie pokazuje jednak, jak działa świadome uczenie się języka – nie tylko ojczystego.
W wielu językach (np. angielskim, niemieckim, hiszpańskim) drobne różnice w zapisie też niosą skutki w odbiorze tekstu: „its” vs „it’s”, „than” vs „then”, „das” vs „dass”. Osoby, które uczą się języków obcych, szybciej zauważają, że:
- warto patrzeć na budowę wyrazu, a nie tylko na „brzmi mi to dobrze”,
- większość „dziwnych wyjątków” ma swoje źródło w pochodzeniu słowa lub w sposobie jego tworzenia,
- jeden zapis warto sobie „przypiąć” do konkretnych wyrazów (np. zawsze „latarni”, zawsze „linii”).
Przy okazji nauki tak prostych rzeczy jak „latarni” utrwala się nawyk, który procentuje przy bardziej złożonej gramatyce – także w językach obcych. Zamiast zapamiętywać losowe listy, sensowniej jest rozumieć schemat i szukać kolejnych wyrazów, które się w niego wpisują.
Przykłady i krótkie ćwiczenie do samodzielnego sprawdzenia
Dobrym testem jest szybkie „przepisanie” kilku zdań i sprawdzenie, czy ręka automatycznie nie próbuje dodać drugiego „i”. Kilka przykładów do wykorzystania:
- Spotkali się pod miejską latarnią.
- W pobliżu nie było żadnej latarni.
- Światło latarni odbijało się w kałużach.
- Na ulicy brakowało latarni, było zupełnie ciemno.
- Przy tej starej latarni zawsze robi się zdjęcia.
W każdym z tych zdań dałoby się mechanicznie wstawić „latarnii”. Wystarczy jeden świadomy „przebieg kontrolny” i raz zapamiętana reguła, żeby taka pomyłka przestała się pojawiać na stałe.
Podsumowanie: szybka ściąga do zapamiętania
Dla przejrzystości cała wiedza o „latarni” w kilku punktach:
- Poprawna jest wyłącznie forma „latarni” – „latarnii” jest błędne.
- „Latarni” występuje w kilku przypadkach: dopełniaczu, celowniku i miejscowniku (l.poj.), oraz dopełniaczu (l.mn.).
- Podwójne „i” pojawia się w innych typach wyrazów: „linia – linii”, „mania – manii”, „chemia – chemii”.
- Jeśli temat wyrazu nie kończy się na „i” (latarn-, piekarn-), w odmianie będzie zawsze pojedyncze „i”.
- Świadome patrzenie na budowę słowa jest bardziej skuteczne niż „zgadywanie na ucho” – i przydaje się przy nauce każdego języka.
Raz opanowana „latarnia” zwykle „ciągnie za sobą” inne podobne wyrazy. Po kilku takich przykładach ręka sama odmawia wpisania „latarnii” – i o to chodzi.

Przeczytaj również
Opis osoby po niemiecku – zwroty i gotowe przykłady
Audit czy audyt – jak poprawnie pisać po polsku?
Audit czy audyt – jak poprawnie pisać po polsku?