Wyższa Szkoła Handlowa
Wyższa Szkoła Handlowa
ul. Słoneczna 1, 97-300 Piotrków Trybunalski
Tel./fax: (44) 645 21 00, (44) 645 21 01
dziekanat@wsh.net.pl rekrutacja@wsh.net.pl
- REKRUTACJA ON-LINE - zapisz się na studia nie wychodząc z domu!
aplikuj!




Kontakt

Logo szkoły ul. Słoneczna 1
97-300 Piotrków Trybunalski
Tel./fax:
(44) 645 21 00
(44) 645 21 01

Kontakt Napisz do nas

dziekanat@wsh.net.pl
rekrutacja@wsh.net.pl
baner
Jesteś tutaj: Strona główna > Aktualności

NAJWAŻNIEJSZA BYŁA POLSKA: Prezydent Lech Kaczyński we wspomnieniach Posła Antoniego Macierewicza. Wykład Otwarty 12.04.2010 r.




Podczas trzydziestego czwartego spotkania z cyklu Piotrkowskie Wykłady Otwarte Gościem Wyższej Szkoły Handlowej im. Króla Stefana Batorego w Piotrkowie Trybunalskim był w poniedziałek, 12 kwietnia 2010 r., Poseł na Sejm RP Antoni Macierewicz. W atmosferze powagi i skupienia związanej z żałobą narodową społeczność akademicka oraz mieszkańcy Piotrkowa i regionu wysłuchali wystąpienia Posła Antoniego Macierewicza, które zatytułowano „Prezydent Lech Kaczyński. Prawdziwy mąż stanu” i w całości poświęcony został osobie i prezydenturze zmarłego tragicznie Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Lecha Kaczyńskiego.

Podczas wykładu wielokrotnie nawiązano do katastrofy samolotu prezydenckiego, który w sobotę, 10 kwietnia, rozbił się w Smoleńsku w drodze na uroczystości upamiętniające 70. rocznicę zbrodni katyńskiej. Otwierając wykład Rektor WSH, prof. nadzw. dr Zbigniew Konieczny przypomniał nazwiska kilku ofiar tragicznego lotu, które jeszcze niedawno były Gośćmi Wyższej Szkoły Handlowej: Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, Wicemarszałka Sejmu RP Jerzego Szmajdzińskiego, Posła na Sejm RP b. Ministra Koordynatora Służb Specjalnych Jerzego Wassermanna oraz Rzecznika Praw Obywatelskich dra Janusza Kochanowskiego. Pamięć Marii i Lecha Kaczyńskich oraz dziesiątek przedstawicieli polskiej dyplomacji uczczono minutą ciszy.

Niżej prezentujemy zapis wywiadu, jakiego Poseł Antoni Macierewicz udzielił nam tuż po wykładzie i w którym wspominał Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Również w wymiarze, którego nie znaliśmy.


- Z pewnością w ostatnich dniach wszyscy zadają sobie nawzajem to pytanie: co czują po katastrofie pod Smoleńskiem polscy politycy, co czuje Pan?

- Tych myśli i odczuć jest bardzo wiele. Wszystkie one są związane z niepokojem o Polskę i z wielką nadzieją. Niepokój wynika z obawy, czy strata tak wielu wybitnych Polaków, a zwłaszcza tych, którzy tworzyli polską myśl niepodległościową i z olbrzymim wysiłkiem stawiali państwo polskie na tory nowoczesnego silnego państwa będącego współtwórcą ładu europejskiego i światowego. Nadzieje związane są z zupełnie niezwykłą reakcją wszystkich Polaków, bądź ich dominującej większości, a którzy przyjęli te wydarzenia jako wyzwanie do pokazania, iż tak naprawdę ich myśli, uczucia i dążenia związane są z tymi wartościami, które reprezentował Prezydent Lech Kaczyński. W działaniu społecznym, politycznym, najważniejsze jest to, co myślą ludzie. Nie ma kwestii ważniejszej. Dlatego czasami tak dużym pesymizmem napawało wielu przekonanie, że polskość się degraduje, zapada, że jest skutecznie podawana w wątpliwość. Nie ukrywam, że zawsze byłem przekonany, że to tylko pozór. Że bez względu na sondaże, słupki, poparcia, wnętrze narodu polskiego jest nadal takie samo jak było wtedy, kiedy wywalczaliśmy niepodległość. Nie zawiodłem się. To, co się dzieje jest świadectwem tego, że choć często wielu bywało dla Lecha Kaczyńskiego okrutnymi, to w istocie była drugorzędna przypadłość niemająca w istocie żadnego znaczenia. W istocie to, co przekazywał Prezydent Lech Kaczyński, było dla Polaków punktem odniesienia. Istota polskości jest nienaruszona i z tym wiążę wielką nadzieję. Polska pokazuje dziś swoją prawdziwą twarz i ona jest wspaniała.

- Jaka będzie Polska za kilkanaście dni, tygodni, miesięcy? Jak to, co się stało, wpłynie na jej przyszłość?

- W niewygłoszonym przemówieniu do Katania Pan Prezydent napisał, że kłamstwo katyńskie stało się fundamentem PRL-u i systemu komunistycznego narzuconego Polsce. Dziś, po ofierze, którą Prezydent i polska elita polityczna złożyła w tej drugiej liście katyńskiej, należy powiedzieć, że tak jak kłamstwo katytńskie stało się fundamentem PRL-u, tak prawda katyńska staje się fundamentem niepodległego państwa polskiego. To nie są sprawy, które dzieją się w ciągu pięciu minut, czy kilku dni. To zawsze jest długotrwały proces. Przeżywamy jednak istotny przełom w dziejach ostatnich dwudziestu lat. Porównać go można tylko do przyjazdu Jana Pawła II po jego wyborze na papieża. Także wtedy Polacy wylegli na ulicę i dali dowód całemu światu, iż dziesięciolecia systemu komunistycznego ich nie zmieniły. Dlatego powtarzam raz jeszcze: jestem optymistą.

- Jak zdaniem Pana było odbierana na świecie kiedyś zbrodnia katyńska, a jak będzie odbierana po 10 kwietnia 2010 r.?

- Zbrodnia katyńska przez Polaków zawsze była odbierana tak samo. Była uważana za zbrodnię ludobójstwa. Mam takie osobiste wspomnienie, do którego czasem wracam. W 1968 roku, gdy znalazłem się w więzieniu, podczas jednej ze zmian cel trafiłem do celi, gdzie przebywał siedemnastoletni chłopak z podwarszawskiego Legionowa. Nazywano go „Asfalt”, czyli traktowano jako kogoś usytuowanego najniżej w hierarchii więziennej. Ten chłopak napisał na murze „Katyń po…” – nie zdążył dopisać „pomścimy”. Dostał trzy lata, które odsiedział. To jest prawda o tym, jak Polacy widzieli i odczuwali Katyń. Oczywiście elity komunistyczne, wówczas będące elitami władzy, uczelni, urzędów, posługiwały się kłamstwem katyńskim.

To nie jest problem licytacji. To kwestia powiedzenia głośno tego, że Polska została skazana przez reżim hitlerowski, komunistyczny, na zniszczenie, na likwidację. Porozumienie z Niemcami, choć bardzo, bardzo po dzień dzisiejszy trudne, ale jest możliwe, ponieważ od Brandta po Merkel, od lat 60. po lata 2000, każdy z kanclerzy niemieckich powtarza ”przepraszamy za zbrodnię niemieckiego ludobójstwa”. Tego samego, nie ze względów ambicjonalnych, czy jakichś polskich roszczeń, ale ze względu na sprawiedliwość, oczekujemy tego od Rosjan, jak również konsekwencji. Na przykład takich, iż Polakom będzie przyznane w Rosji prawo narodu prześladowanego. Do dziś mają je Kazachowie, Finowie, a nie mają Polacy, którzy ucierpieli najbardziej. Polska elita, oficerowie, powinni być uznani za ofiary ludobójstwa, zaś za tym powinny pójść konsekwencje dla ich rodzin. To jest warunek przemiany, która musi się dokonać. My rozumiemy, że to jest trudne, nikt nie stawia wygórowanych żądań. Będziemy się jednak tego uparcie domagali. Mam głębokie przekonanie, że w Rosji pojawiają się w tę stronę idące oznaki. Ważne jest, by nie przekształcać tego w grę polityczną, żeby nie było licytacji, czy już jest przełom. To długotrwały proces, ale elity rosyjskie muszą zrozumieć, że tak, jak odziedziczyły terytorium po państwie sowieckim, tak odziedziczyły też zbrodnie, z których muszą same siebie wyzwolić.

- Czy trafnie odczytujemy ciepłe gesty Rosji, m.in. Premiera Władimira Putina, jakich jesteśmy świadkami w związku z katastrofą w Smoleńsku? Czy stosunki polsko-rosyjskie zaczynają zmieniać się na lepsze?

- No cóż, jeżeli widzi się takie gesty i takie działania, to z pewnością one są. Mną wstrząsnęło, gdy pół godziny po katastrofie usłyszałem, że winni za nią są polscy piloci i polski Prezydent. Ale to tylko jakieś plotki, pogłoski, być może jakieś nieodpowiedzialne zachowania i myślę, że nie należy do nich przywiązywać wagi. Wierzę głęboko, że na wyjaśnienie prawdy o tym, co stało się 10 kwietnia pod Smoleńskiem, nie będzie trzeba czekać tak długo jak naprawdę o tym, co wydarzyło się w 1940 roku.

- Wspomniał Pan podczas wykładu, że zarówno Prezydent Lech Kaczyński, jak i jego małżonka Maria oraz osoby, które stały się ofiarami katastrofy, byli nie tylko politykami, dyplomatami, ale także zwyczajnie znajomymi i przyjaciółmi, współpracownikami. Czy dziś już wie Pan, jak będzie wspominał Parę Prezydencką?

- Nieporównanie bliżej znałem Pana Prezydenta, niż panią Marię Kaczyńską. Nasza znajomość prywatna z Lechem Kaczyńskim trwała przez co najmniej trzy dziesięciolecia i jest bogata w szereg wydarzeń. Prawdziwego Prezydenta nie pozwalano zobaczyć. Uwypuklano coś, co nazwać można raczej karykaturą człowieka. Prezydent należał do środowiska polskiej inteligencji niepodległościowej. Podporządkował swoje osobiste życie myśli o niepodległości Polski. Nie było u niego przerwy, różnicy między pracą a życiem codziennym. Wszystko działo się w rytm wymogów działania na rzecz niepodległości Polski i dążenia do jego wzmocnienia. Polska była najważniejsza. Każda rozmowa bez względu na to, od czego się zaczęła i czy dotyczyła filmu, książki, gór, wychowania dziecka, Kościoła, geografii zabawy (uśmiech) - musiała skończyć się na tym najważniejszym temacie. To może brzmieć teraz koturnowo lub nieco sztucznie, ale tak naprawdę było. Tak żyła Maria Dąbrowska, Henryk Sienkiewicz, Juliusz Słowacki, cała inteligencja wychowana w XIX i XX wieku na walce o niepodległość. To nie odejmowało nikomu z nich, również Lechowi Kaczyńskiemu nieprawdopodobnie sympatycznych cech w życiu codziennym.

- Jakim człowiekiem był Prezydent, czego o nim nie wiedzieliśmy?

- Był człowiekiem bardzo ciepłym, zupełnie niekoturnowym, niesłychanie bezpośrednim. W rozmowie, oczywiście w sytuacji nieoficjalnej, wśród znajomych siadał zwykle z podwiniętą nogą na krześle. Chodził po pokoju, nieustannie krążył, rozmawiając, zastanawiając się nad dalszą myślą, nad najlepszą frazą, nad tym, co powiedział jego rozmówca. Był bardzo wnikliwy w myśleniu. Żadnego słowa rozmówcy nie zostawiał nieprzemyślanego, zawsze próbował zrozumieć, o co naprawdę chodziło w każdym słyszanym słowie. Nigdy nie lekceważył drugiego człowieka. Mówił z dygresjami, wiele dopowiadał, ale jednocześnie bardzo wnikliwie słuchał. Był wierny wobec swoich przyjaciół i współpracowników, dbał o nich, wielu było gośćmi jego domu. Bardzo często dawał ludziom swoje ciepło i zaufanie na kredyt – byli tacy, którzy tego zaufania nadużyli, bądź nigdy się z tego kredytu nie wypłacili. Lech Kaczyński był wybitnym politykiem, mężem stanu, który z codzienności tworzył wielką ideę i wcielał ją uparcie w życie. Jeżeli działo się coś ważnego, nie było dla niego różnicy, czy był dzień, czy noc. Był zawsze otwarty na rozmowę, telefon, na niezbędne decyzje. Od ponad dziesięciu lat używał tego samego telefonu komórkowego z tym samym numerem…

- Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Anna Warych




« wstecz
Nasi goście i wykładowcy
mł. insp. Dariusz Walichnowski
Komendant Miejski Policji w Piotrkowie Trybunalskim
dr Jacek Saryusz-Wolski
Europoseł
Krzysztof Chojniak
Prezydent Miasta Piotrkowa Trybunalskiego
Jan Krzysztof Bielecki
Przewodniczący Rady Gospodarczej
Cezary Grabarczyk
Wicemarszałek Sejmu RP
Grzegorz Napieralski
Poseł na Sejm RP
John Godson
Poseł na Sejm RP
Jacek Rozenek
trener i coach oraz popularny aktor teatralny, filmowy i telewizyjny
Hiroshi Matsumoto
Radca Ambasady Japonii
Bogdan Klich
Senator Rzeczypospolitej Polskiej
Lech Wałęsa
były Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej
Leszek Miller
Przewodniczący SLD
Taras Rudko
Wicedyrektor Muzeum Historycznego we Lwowie
Katarzyna Rogowiec
Medalistka paraolimpijska, mistrzyni Polski, Europy i Świata w narciarstwie klasycznym i w lekkiej atletyce
Walery Szwiec
RADCA AMBASADY FEDERACJI ROSYJSKIEJ W POLSCE
prof. dr hab. Lech Kaczyński
były Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej
Ryszard Kalisz
Poseł na Sejm RP
Febe Potgieter-Gqubule
Ambasador Republiki Południowej Afryki w Polsce
Donald Tusk
Przewodniczący Platformy Obywatelskiej
Ibnu Sanyoto
Ambasador Republiki Indonezji
Akira Tajima
Dyrektor Ośrodka Informacji i Kultury Ambasady Japonii
prof. dr hab. Małgorzata Pietrasiak
Wykładowca WSH