Wyższa Szkoła Handlowa
Wyższa Szkoła Handlowa
ul. Słoneczna 1, 97-300 Piotrków Trybunalski
Tel./fax: (44) 645 21 00, (44) 645 21 01
dziekanat@wsh.net.pl rekrutacja@wsh.net.pl
- REKRUTACJA ON-LINE - zapisz się na studia nie wychodząc z domu!
aplikuj!




Kontakt

Logo szkoły ul. Słoneczna 1
97-300 Piotrków Trybunalski
Tel./fax:
(44) 645 21 00
(44) 645 21 01

Kontakt Napisz do nas

dziekanat@wsh.net.pl
rekrutacja@wsh.net.pl
baner
Jesteś tutaj: Strona główna > Aktualności

STOJĘ NA GRUNCIE PRAW OBYWATELSKICH. POSEŁ RYSZARD KALISZ GOŚCIEM WSH

Gościem trzydziestego ósmego Piotrkowskiego Wykładu Otwartego w Wyższej Szkole Handlowej im. Króla Stefana Batorego w Piotrkowie Trybunalskim był Poseł na Sejm RP, b. Minister spraw wewnętrznych i administracji, Ryszard Kalisz. Podczas spotkania dniu 11 maja 2011 roku wygłosił wykład zatytułowany „Zasady ustroju Rzeczypospolitej Polskiej w świetle zapisów Konstytucji RP z 2 kwietnia 1997 r.”.
Po wykładzie, który zainaugurowała Rektor Wyższej Szkoły Handlowej, doc. dr Agata Kołodziejska, Poseł Ryszard Kalisz odpowiadał na liczne pytania studentów oraz mieszkańców Piotrkowa, a następnie w obecności władz WSH dokonał wpisu do księgi pamiątkowej Uczelni. Poseł spotkał się również z przedstawicielami mediów. Zapraszamy do lektury zapisu rozmowy.

- Podczas dzisiejszego wykładu wiele mówił Pan o tym, że Konstytucja gwarantuje równość wszystkim obywatelom naszego Kraju, jednak takiej równości w Polsce nie ma i na to zwróciła również uwagę publiczność…

- Konstytucja to są zawsze przepisy postulatywne. U słuchaczki, która postawiła takie pytanie wystąpiło pewne niezrozumienie, ponieważ nie ma takich samych ludzi. Każdy człowiek w swojej osobowości, wyglądzie, tożsamości, jest inny. Natomiast równe muszą być prawa wolności ze strony Państwa wobec wszystkich obywateli. Każdy obywatel musi otrzymywać od Państwa, jeśli spełnia tzw. warunki relewantne, czyli równości, tego samego rodzaju uprawnień, świadczeń.

- Rozmawialiśmy o Konstytucji. Ona nie jest dokumentem idealnym. Co według Pana w pierwszej kolejności należałoby w niej zmienić?

 - To nie jest dokument idealny. Kiedy go tworzyliśmy dwanaście lata temu, założyliśmy, że po dziesięciu latach zostanie ona przejrzana i to, co będzie złe, bądź, nie sprawdzi się, będziemy chcieli zmienić. Po pierwsze, w kategoriach obywatelskich, trzeba zmienić przepis artykułu 125, który dotyczy referendum ogólnokrajowego. Jak państwo wiecie, referendum już od lat w Polsce nie jest zasądzane, dlatego, że dla wyniku wiążącego musi w nim wziąć udział połowa uprawnionych obywateli. Frekwencja musi więc wynieść powyżej pięćdziesiąt procent. W wyborach parlamentarnych nie udaje się to, a także w wyborach prezydenckich, a cóż dopiero w referendum. Ten próg trzeba znieść albo obniżyć go do trzydziestu procent. (…) Trzeba dokonać takich zmian, które sprawią, ze Państwo będzie funkcjonowało lepiej. Zawsze, kiedy coś w moim Państwie funkcjonuje źle – ubolewam. Ubolewałem, kiedy 3 sierpnia moje Państwo uległo krzyczącej grupie ludzi na dziedzińcu Pałacu Prezydenckiego, ubolewam, kiedy moje Państwo jest nieskuteczne, jak podczas zamieszek na stadionie w Bydgoszczy, kiedy policja nie interweniowała, kiedy ewidentnie było łamane prawo. Jeszcze wiele jest w Polsce do zrobienia w kategoriach działalności publicznej, praw obywatelskich, systemu funkcjonowania Państwa.

- Wspomniał Pan o zamieszkach w Bydgoszczy. W jaki sposób powinniśmy eliminować problem stadionowego bandytyzmu?

- Gdybym chciał posłużyć się moimi wartościami ideowymi, powiedziałbym, że tworząc poczucie wspólnoty. „Kibole” powinni zrozumieć, że im oni będą bardziej kulturalnie dopingowali, tym ich drużyna będzie lepiej grała, a im więcej będzie widzów na stadionie, tym więcej będzie reklam i tym samym więcej pieniędzy dla też drużyny. Chodziłoby o uzmysłowienie pewnego interesu wspólnego. Tak jednak nie jest łatwe – to tacy ludzie, którzy lubią „zadymy” i trzeba wprowadzić zasady ich pełnej identyfikacji: przynależności do konkretnego miejsca i oczywiście zakaz zasłaniania twarzy. Jeżeli ktoś to robi, to oczywiste jest, że ma zamiar dokonać czynu zabronionego. Te przepisy już są, ale niestety nie zawsze są przestrzegane – szwankuje egzekucja – m.in. wobec powinności organizatorów. (…)

- Użył Pan dziś sformułowania, że Rząd jest emanacją większości parlamentarnej. Teraz Rząd stanowi koalicja PO-PSL. Niedługo wybory i niewykluczone, że większość tę może stanowić koalicja PiS-SLD…

- Niemożliwe. Nie używam tego słowa w kategoriach pewności, jednak w tym samym dniu występuję z SLD i to również wtedy, kiedy nie będzie to nazywało się koalicją. Jak powiedziałem, ja stoję na gruncie praw i wolności obywatelskich. Nadpisałem na ten temat wiele tekstów, moje poglądy są powszechnie znane, wykładam je w Polsce i różnych krajach na świecie i nigdy nie zaakceptuję jakiejś koalicji z partią, która u źródeł swojej ideologii stawia państwo narodowe. Chciałbym przypomnieć, że Jarosław Kaczyński wielokrotnie w swoich wystąpieniach nie dawał statusu obywateli ludziom, którzy nie są etnicznie Polakami. Ja na takie państwo się nigdy nie zgodzę.

- Powiedział Pan, że wówczas wystąpi Pan z Partii…

- Tak.

- Wczoraj z Klubu SLD wystąpił Pana partyjny kolega, Bartosz Arłukowicz. Jak Pan to skomentuje?

- To jest sprawa wielopłaszczyznowa. Jeżeli mówić o decyzji samego Bartosza Arłukowicza, to ja tę decyzję rozumiem, dlatego, że on przez wiele miesięcy nie potrafił znaleźć swojego miejsca w SLD z powodu zazdrości ludzi z kierownictwa partii co do jego pozycji medialnej i politycznej. A bardzo chciał być posłem. Natomiast decyzji Donalda Tuska nie rozumiem, ponieważ siłą rzeczy jest to popychanie Grzegorza Napieralskiego w objęcia PiS-u. Jeżeli pali się mosty z SLD. Co wtedy, jeśli PO nie uzyska większości, a PSL nie wejdzie? Niezwykle ryzykowne działanie.

- Pan nie zgodziłby się na taką propozycję premiera?

- Nigdy nie ujawniam swoich rozmów prywatnych, ale mogę powiedzieć, w czasie warunkowym przyszłym – „nie zgodziłbym”. Ja  po prostu mam swoją pozycję, nawet w kategoriach sondażu zaufania mam tę samą pozycję, co Donald Tusk i nie bardzo widzę jakiekolwiek moje uwarunkowanie od jego woli. Po drugie PO jest partią konserwatywną, a ja jestem lewicowym liberałem, tak, że nie pasujemy do siebie ideowo.

- Oczywiście będzie Pan kandydował w najbliższych wyborach?

- Zobaczymy. To nie jest moja sprawa, to jest sprawa kierownictwa SLD. Jeśli padnie taka propozycja, ja się zastanowię.

- Na Pańskiej stronie internetowej nazywa Pan Państwo rusztowaniem, na którym młodzi ludzie powinni zbudować swój dom. Na dzisiejszy wykład przyszło wielu ludzi młodych, którzy są na tzw. starcie życiowym. Czy prawo polskie sprzyja młodym ludziom, którzy rozpoczynają dorosłe życie?

- Państwo oczywiście sprzyja, jednak to wymaga przede wszystkim jego znajomości oraz dużej determinacji. O ile prawo mamy dobre, o tyle często systemy dochodzenia do realizacji swoich uprawnień są dosyć trudne. Jest jeszcze jedna kwestia, którą zauważam głównie wśród młodzieży z małych miasteczek i wsi – to zablokowanie kanałów awansu. Często, kiedy jestem wśród młodzieży polskiej w Irlandii, czy Zjednoczonym Królestwie, obserwuję zupełnie inną sytuację, niż to było dwadzieścia lat temu. Sam wyjechałem na studia do Londynu mając dziewiętnaście lat, pracowałem jako kucharz, sprzedawca, potem w Austrii jako kierowca i tam wtedy byli zasadniczo ludzie z dużych miast. W tej chwili emigracja polska to ludzie z mniejszych miast i wsi, nawet nie tak dużych jak Piotrków. Nie dlatego, że tylko oni tak bardzo chcieli wyjechać – oni nie widzieli możliwości w kanale awansu do struktur w Polsce. Dlatego wyjechali i na emigracji często pracują poniżej swoich możliwości. Marzę o tym, by taka grupa ludzi utworzyła system nacisku społecznego, obywatelskiego na te właśnie kanały awansu. (…)

- Mówił Pan dziś wiele na temat równości wszystkich obywateli wobec prawa bez względu na status. Na ile Polacy są świadomi w tym względzie?

- Bardzo mało. To kolejny problem, ponieważ Polacy przywiązują dużo mniejszą wagę do swoich uprawnień, niż do pewnego systemu dotarcia do ludzi wpływowych. Myślą,żze szybciej załatwią sprawę, kiedy ktoś ją im załatwi, niż poprzez dochodzenie do prawnej realizacji swoich uprawnień. Często nie znają prawa, często są obok niego. Ludzie biedni często nie wiedzą, gdzie mogą uzyskać pomoc prawną. To wielki szkopuł Polaków. Ja obliczam, że świadomych obywateli w kategoriach swoich praw i uprawnień w Polsce jest nie więcej, niż dziesięć, piętnaście procent. Badania na ten temat prowadziła Fundacja Prawo Europejskie. Ubolewam nad tym i dlatego tak dużo jeżdżę po Polsce i staram się, również w mediach, mówić mniej politycznie, a bardziej konstytucyjnie. Nasze społeczeństwo jest w procesie, ale daleko mu jeszcze do społeczeństwa obywatelskiego. Znam chociażby społeczeństwo szwajcarskie, bo studiowałem w Szwajcarii – to mój drugi kraj. Kiedy porównuję przeciętną obywatelską świadomość swoich uprawnień, to to jest „niebo a ziemia”. (…).

- Czym będzie się Pan zajmował zawodowo w najbliższej przyszłości?

- Och! Jest wiele spraw, którymi się zajmuję. Po pierwsze, zajmujemy się teraz prawem ustroju sądów powszechnych. Tu znów, jak wiecie, ciągle podpadam różnym środowiskom. Uważam, że trzeba wprowadzić system ocen dla sędziów. Sędziowie przyzwyczaili się, że są niezawiśli – i słusznie. Niezawisłość nie może jednak powodować uodpornienia na wiedzę i kulturę osobistą. Niestety, wielu sędziów rozstrzyga nie posiadając wystarczającej wiedzy, na Sali sądowej bywają niekulturalni. Ponieważ nie ma żadnych możliwości kontroli i zwrócenia im uwagi, że nie przedstawiają takiej wiedzy, która ich upoważnia do rozstrzygania w imieniu Rzeczypospolitej. Dlatego ja chcę wprowadzić system ocen sędziów i mówię to kategorycznie i wprost. Spotykam się z opiniami, że to jest mały procent i ja się z tym zgadzam, ale ten mały procent, wydając różne dziwne wyroki, nie wynikające ze złej woli, ale z niewiedzy, musi być kontrolowany, oczywiście w sposób nienaruszający niezawisłości sędziowskiej. Od pięciu lat reprezentowałem Polskę w kwestii tzw. wspólnego prawa umów Unii Europejskiej. Chodzi o to, by kupując coś chociażby w firmie niemieckiej, wiedzieć, czy stosować prawo polskie czy niemieckie. (…) Mamy dwudziestu siedmiu członków Unii, a teraz będziemy mieli dwudziesty ósmy system prawa – prawo umów. Chciałbym, żeby to był nasz sukces w grudniu 2011 roku. To bardzo ważna rzecz, również dla wielu Polaków (…).

- Powiedział Pan dziś, że nie wszystko jest polityką, a także nawiązał do wolności każdego człowieka w słowach „pozwólmy ludziom być szczęśliwymi”. Jak interpretować te słowa i czym jest szczęście według Ryszarda Kalisza?

- Tu trzeba byłoby poczytać Schopenhauera. Krótko mówiąc, jest wiele definicji szczęścia.  Można wyłącznie próbować rozpoznać szczęście i można to zrobić jedynie lubiąc ludzi i patrząc na innych ludzi tak, jak postrzegamy siebie samych. Wtedy okazuje się, że świat wokół jest lepszy, a my szczęśliwsi. Często krytykujemy kogoś – postawmy się w jego roli, spójrzmy jego oczami. Będziemy szczęśliwsi, ponieważ szczęście wynika również z tego, że jesteśmy w stanie zrozumieć istotę swojego człowieczeństwa. Szczęście nie musi wynikać z zajmowania jakiejś wysokiej pozycji, ale z tego, na czym opieramy swoje myślenie. Ponadto szczęście jest wielowymiarowe – składa się na nie zarówno życie osobiste, jak i pozycja w społeczeństwie i tysiące różnych spraw. Jeśli się patrzy pozytywnie, to szczęście się dostrzega. Nikt nigdy nie da uniwersalnej definicji szczęścią, dlatego, że każdy rozumie je na swój sposób.  

- Możemy liczyć na to, że kiedyś jeszcze odwiedzi Pan Piotrków?

- Zawsze! Z Piotrkowem to jest dziwna rzecz. Ja jestem bardzo często w Piotrkowie, ale najczęściej przejeżdżam obok niego szybko. Mam jednak z Piotrkowa mnóstwo przyjaciół – nie chodzi tylko o tych politycznych, ale jeśli takich, to z różnych ugrupowań. Znam Piotrków, bywałem także w Tomaszowie Mazowieckim, Radomsku. Piotrków to piękne miasto, niezwykle dynamiczne. Wyższa Szkoła Handlowa zrobiła na mnie fenomenalne wrażenie – bardzo dobra organizacja, wysoki poziom dyskusji, gratuluję. Jedyny problem, to znalezienie w nawigacji ulicy Słonecznej, to trzeba poprawić (uśmiech).
Rozmawiali: Kamil Budny, Anna Warych


« wstecz
Nasi goście i wykładowcy
mł. insp. Dariusz Walichnowski
Komendant Miejski Policji w Piotrkowie Trybunalskim
dr Jacek Saryusz-Wolski
Europoseł
Krzysztof Chojniak
Prezydent Miasta Piotrkowa Trybunalskiego
Jan Krzysztof Bielecki
Przewodniczący Rady Gospodarczej
Cezary Grabarczyk
Wicemarszałek Sejmu RP
Grzegorz Napieralski
Poseł na Sejm RP
John Godson
Poseł na Sejm RP
Jacek Rozenek
trener i coach oraz popularny aktor teatralny, filmowy i telewizyjny
Hiroshi Matsumoto
Radca Ambasady Japonii
Bogdan Klich
Senator Rzeczypospolitej Polskiej
Lech Wałęsa
były Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej
Leszek Miller
Przewodniczący SLD
Taras Rudko
Wicedyrektor Muzeum Historycznego we Lwowie
Katarzyna Rogowiec
Medalistka paraolimpijska, mistrzyni Polski, Europy i Świata w narciarstwie klasycznym i w lekkiej atletyce
Walery Szwiec
RADCA AMBASADY FEDERACJI ROSYJSKIEJ W POLSCE
prof. dr hab. Lech Kaczyński
były Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej
Ryszard Kalisz
Poseł na Sejm RP
Febe Potgieter-Gqubule
Ambasador Republiki Południowej Afryki w Polsce
Donald Tusk
Przewodniczący Platformy Obywatelskiej
Ibnu Sanyoto
Ambasador Republiki Indonezji
Akira Tajima
Dyrektor Ośrodka Informacji i Kultury Ambasady Japonii
prof. dr hab. Małgorzata Pietrasiak
Wykładowca WSH